| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Tagi

O autorze

Napisz do mnie


 Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...



Poprawny CSS!

Domowe

poniedziałek, 29 maja 2017

W weekend na terenie Ogrodu Zoologicznego Myślęcinek w Bydgoszczy odbył się Festiwal Roślin Owadożernych. Można było zobaczyć i kupić kapturnice rosnące naturalnie w USA i Kanadzie, muchołówki pochodzące ze wschodniego wybrzeża Ameryki Północnej, dzbaneczniki występujące głównie w południowo-wschodniej Azji oraz tłustosze i rosiczki. Najbardziej spodobały mi się dzbaneczniki i kapturnice. Niestety te pierwsze wisiały w nieciekawych miejscach i nie udało mi się ładnie ich sfotografować. Największą atrakcją był pokaz karmienia muchołówek za pomocą żywych świerszczy. W naturze ofiary wabi jaskrawy kolor wnętrza pułapki oraz słodki nektar. Potem wystarczy dwukrotne i szybkie podrażnienie włoska czuciowego, żeby owad nie miał już szans na wydostanie - włoski porastające obrzeże pułapki zamykają się szczelnie. Po tym impulsie mechanicznym roślina wytwarza niewielkie ilości enzymów trawiennych, jeśli przereagują ze znajdującą się wewnątrz ofiarą nastąpi impuls chemiczny. Wówczas ma miejsce właściwe, masowe wydzielanie enzymów trawiennych. Zazwyczaj pułapka otwiera się po 5-10 dniach, a nie strawione resztki wywiewa wiatr bądź spłukuje woda.

Kapturnice

Kapturnice

Kapturnice

Kapturnice

Dzbanecznik

Rosiczki

Tłustosz

Muchołówka

Muchołówka

Kapturnice

Kapturnice

niedziela, 23 kwietnia 2017

Pięć lat temu zaczęła się moja przygoda z blogowaniem. 23 kwietnia 2012 roku opublikowałam pierwszy wpis na moim fotoblogu. Czas tak szybko leci, że aż trudno w to uwierzyć. Pięć lat równa się 1108 wpisom, ponad 10800 komentarzom i prawie 98400 osób odwiedzających to miejsce. Cieszę się bardzo z tego powodu i dziękuję serdecznie wszystkim gościom, a przede wszystkim stałym czytelnikom. Każda Wasza wizyta, każdy komentarz lub wiadomość prywatna motywują mnie do dalszej pracy, nieustannego fotografowania i regularnego publikowania wpisów. Blogowanie sprawia mi dużo radości i satysfakcji, chociaż czasami dopadają mnie też momenty zmęczenia i zwątpienia. Mam nadzieję, że mój blog doczeka kolejnej okrągłej rocznicy.

Goździki

środa, 08 marca 2017
 
Co zrobić z tym goździkiem
do którego dodano asparagus i rewolucję
przy którym klapy marynarek
zakwitają orderami
a panie nauczycielki wymieniają go
dzieciom na świadectwa?
Co zrobić z czerwonym goździkiem
ciut spauperyzowanym przez miejskie kwiaciarnie
gdzie na próżno by szukać Elizy Doolittle
niezbyt popularnym wśród solenizantów
bo na pewno już nie da się go upchnąć
zamiast lilijki na harcerskiej czapce
ani orchidei przy damskim gorsecie
Więc co zrobić z tym goździkiem
który jest goździkiem jest goździkiem
jest goździkiem!
                        to znaczy dodatkiem
do chińskiej laki mieszczańskich kryształów
i tylko w twoich rękach jest
wciąż hojnym Goździkiem
bezgranicznego oddania
i nie czekającej na żałosną wzajemność miłości
Saskio?...
 
1988
Ewa Parma, Goździk dla Saskii
 
Goździki
niedziela, 12 lutego 2017

Dwa tygodnie temu kupiłam w markecie cebulki szafirków. Parę dni temu zaczęły rozwijać się pączki. Mogę cieszyć się wiosną w mieszkaniu, nie zważając na zimowe mrozy.

Szafirki

Szafirki

Szafirki

Szafirki

Szafirki

czwartek, 05 stycznia 2017

Kilka lat temu przypadła mi wraz z zakupionym mieszkaniem nieznana roślina doniczkowa. Miała sztywne jasnozielone liście w jasne plamki, wyglądające jak chlapnięcia od białej farby emulsyjnej. Wydała mi się mało urodziwa, więc jakoś szczególnie nie dbałam o nią. Dwa lata temu pod koniec kwietnia zauważyłam w ziemi różowy wyrostek, przypominający plastikową parasolkę. Myślałam, że to jakiś niepożądany grzybek zaatakował moją roślinkę. Niespodziewanie drugiego maja ukazał się moim oczom kwiatek, który zadziwił mnie ogromnie. Po tygodniu spostrzegłam kolejne pączki. Rozkwitły po siedmiu dniach. Kwiatki pachniały słodko i bardzo intensywnie. Pojawiały się i przekwitały stopniowo niemalże do końca lipca. W zeszłym roku też kwitły od końca kwietnia przez trzy miesiące. Latem musiałam przenieść roślinę do drugiego pokoju, bo w sypialni nie dało się spać z powodu silnego aromatu. Na internecie znalazłam informację, że roślina nazywa się hoja różowa i pochodzi z rejonu Azji Południowo-Wschodniej – Chin, Malezji, Wietnamu i wysp Japonii.

Hoja

Hoja

Hoja

Hoja

Hoja

Hoja

czwartek, 29 grudnia 2016

Moje fiołki afrykańskie i biedronka dwukropka.

Fiołek

Fiołek

Fiołek

wtorek, 01 marca 2016

Na początku zeszłego roku podczas wyprzedaży skusiłam się na zakup malutkiego kaktusa bożonarodzeniowego. Jego marny wygląd był adekwatny do niskiej ceny. Pomyślałam, że nie stracę dużo pieniędzy, jeśli nie dam rady go odratować. Tego samego dnia przesadziłam roślinkę do nowej, większej doniczki. Zaczęłam podlewać naturalnym nawozem.  Dokładnie rok temu rozkwitły dwa pierwsze kwiatki. Kilka kolejnych pojawiało się jeszcze w ciągu miesiąca. Jednak to było nic w porównaniu do obecnego sezonu. Grudnik zaczął kwitnąć już na początku listopada i robi to nieustająco aż do dzisiaj. Cały czas wypuszcza nowe pączki. Najwidoczniej trafiłam na magiczny okaz!

Kaktus

Kaktus

czwartek, 11 lutego 2016

Dzisiaj miał być letni wpis, ale niespodziewanie musiałam zmienić plan. Po godzinie 18 padł mój komputer stacjonarny. Nie mam dostępu do folderów z plikami. W aparacie tylko kilkanaście zdjęć z dwóch sesji domowych. Nie wiem, jak długo potrwa naprawa kompa. Mężulo użyczył mi swój laptop, gdzie jest jeden niezbyt dobry program graficzny do obróbki. Niestety na razie pogoda nie sprzyja spacerom fotograficznym. W związku z zaistniałą sytuacją jestem zmuszona zrobić niechcianą przerwę w publikowaniu wpisów. 

Krokusy

czwartek, 31 grudnia 2015

Bajka o starym i Nowym Roku 

O jednej porze, raz do roku 
w zimowej nocy ciemnym mroku, 
gdzieś, gdzie nie sięga ludzki wzrok, 
schodzi się z rokiem rok. 

Jeden jest wielki z siwą brodą, 
drugi jest mały z buzią młodą, 
czyli, by rzec innymi słowy: 
jeden jest Stary, a drugi Nowy. 

Gwiazdy jak owieczki lśnią na niebie, 
a oni stają obok siebie, 
coś sobie mówią , patrząc w oczy, 
ale nikt nie wie o czym. 

Potem w ciemności słychać kroki… 
To się rozchodzą oba roki. 
W całkiem przeciwne idą strony: 
Stary znużony i zmęczony, 
Nowy o jasnych, złotych lokach, 
wesoło mknie w podskokach. 

Po chwili cichnie odgłos kroków 
w zimowej nocy ciemnym mroku, 
gwiazda za gwiazdą w górze gaśnie 
i znika czarnej nocy cień, 
i robi się na świecie jaśniej, 
i wstaje nowy, jasny dzień, 
i budzisz się, przecierasz wzrok 
i witasz Nowy Rok.



Ludwik Jerzy Kern

Nowy Rok

poniedziałek, 16 lutego 2015

Mój tegoroczny domowy model :)

Hiacynt

sobota, 08 marca 2014

Kalanchoe na Dzień Kobiet :)

Kalanchoe

 
1 , 2